obciąży ich rodziców...
Nie ma lekko. Każdy goni za groszem. Spora grupa pełnoletnich uczniów i studentów zatrudnia się przy różnych dorywczych pracach na umowę-zlecenie, czy o dzieło, by mieć nieco własnych pieniędzy na swoje potrzeby. Jest to oczywiste, zrozumiałe i chwalebne.
Jednocześnie rodzice tych uczniów (studentów) mają prawo do skorzystania z tzw. ulgi prorodzinnej.
Przysługuje ona na dorosłe dzieci do 25 roku życia, pod wymogiem, że dzieci te studiują (również za granicą) lub uczą się i dodatkowo, że w trakcie roku podatkowego, jakiego dotyczy odliczenie, nie dostały dochodów objętych opodatkowaniem zgodnie ze skalą podatkową lub z kapitałów pieniężnych opodatkowanych przy zastosowaniu stawki 19% w całkowitej kwocie przekraczającej 3089,00 zł.
Córka mojej znajomej przyniosła do domu swojego PITa z kwotą łączną 3100 zł i matka tym samym straciła prawo do ulgi, która wynosi 1112,04 zł. Nie powiem, aby była zadowolona z tego faktu. Ale co zrobić, gdy na początku roku nie uświadomiła podatkowo swej pociechy.
Aby zatem nie wprowadzać rodziców w stan szoku, młodzież podejmująca prace dorywcze powinna wybrać jedną z dwóch strategii:
- albo tak cyrklować, by wynagrodzenie nie przekroczyło magicznej kwoty 3089 zł,
- albo naprężyć mięśnie i umysł, by dojść do rocznego wynagrodzenia pokrywającego po zapłaceniu podatku kwotę ulgi .
Na podstawie tegorocznych zeznań podatkowych warto w ramach rodzinnego spotkania ustalić strategię podatkową na 2012 rok, zanim rząd w ramach oczędności nie zlikwiduje tej ulgi.

Tylko podatek dochodowy jest potrzebny politykom to tego by nas kontrolować. Każdy musi się tłumaczyć w urzędzie co ma w majtkach schowane.
Ile lat pracowałeś? Ile pieniędzy oddałeś zusowi? Gdzie są te pieniądze? No gdzie? Dożyjesz 67 (70, 75) lat? Ile jeszcze masz zamiar oddać? Co z tego bedziesz miał?
No zastanów się, dzie są Twoje pieniądze!
Wszyscy płacący składki emerytalne w PRL budowali tym samym infrastrukturę w naszej ludowej Ojczyźnie. Po 89' infrastrukturę "sprywatyzowano" a pieniądze z niej nie wróciły do emerytów. Czyli skądś trza było wziąć kasę i znaleźć jakichś murzynów na ulicy odpłacających emerytom. Tym zadaniem ma się zająć właśnie ZUS. A w telewizorze mówi się o solidarności pokoleń.